Witam! Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić moim ulubionym smakiem jesieni, o którym opowiadałam wcześniej tu. Moja obecna lokalizacja niestety nie pozwala mi cieszyć się pełną paletą barw jesiennych (tak, przeprowadziłam się do Warszawy) lecz moja pamięć jest pełna wspomnień z mojego rodzinnego miasta, pełna spacerów cichymi uliczkami pobocznych osiedli oraz parku, wylegiwania się na kocu w ostatnich ciepłych promieniach słońca popijając kawę i zajadając croissanty. Wieczory i zachodzące słońce w panoramie pól przy spacerze z psem. Widok spadających liści podczas spaceru ze swoją drugą połówką. To są przepiękne widoki oraz chwile nie do zapomnienia, a jesień jest moją drugą, co do lubienia porą roku (oczywiście zima i sweterki wygrywają!).
Szarony są dla mnie oznaką, że jesień zawitała a święta już niebawem, więc zawsze przy ich kupnie prędzej czy później zacznę się zastanawiać co komu kupić na święta. A to jest katorgą - nigdy nie mam pomysłu, kreatywność równa 0, a jednak wypada, nawet ateiście.
Wracając do meritum, szarony już w sklepach i na bazarkach, warto się zaopatrzyć w kilka sztuk bo chorować niestety zaczniemy teraz, a persymony są bogate w witaminę C. JEDZMY SZARONY, BĄDŹMY ZDROWI!To co tu mamy to świeżutki szaron, suszone mango oraz orzechy nerkowca. Proponuję wypróbować tą mieszankę - bomba smaków, dzięki której każdy pojedynczy kubek smakowy jest w swoim własnym niebie.
Smacznego!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz oraz zapraszam częściej!
smacznego :)